Turnarounds - od momentu lądowania do kolejnego startu
27.04.2026
Na pewno w trakcie oczekiwania na swój lot zauważyliście, że jesteście o wiele wcześniej na lotnisku, niż samolot, którym macie lecieć. NA Flight radar widać, że Wasz samolot ląduje na 25 min przed Waszym odlotem.

fot. AI
Jak oni to robią w 25 minut
25 minut od lądowania do kolejnego startu samolotu to absolutne minimum czasowe, które osiągają najbardziej zoptymalizowane operacje tanich linii lotniczych, przy idealnych warunkach i bez żadnych opóźnień.
Chodzi o tzw. turnaround, czyli czas od momentu, gdy samolot zaparkuje przy bramce (on blocks), do chwili, gdy zaczyna odjazd do kolejnego lotu (off blocks).
Dlaczego tylko 25 minut
Tak krótki czas między jednym a drugim lotem, to nie standard całego lotnictwa. W tradycyjnych liniach postój potrafi trwać 40 minut, godzinę, a nawet 2-3 godziny.
Tanie linie lotnicze są perfekcjonalistami w skracaniu tego czasu, ponieważ wyznają zasadę: samolot ma zarabiać. A zarabia tylko wtedy, gdy jest w powietrzu.
Na ziemi? Generuje koszty. Każda dodatkowa minuta postoju to realna strata.
Co się dzieje w trakcie tych 25 minut
odliczanie czasu startuje w momencie zatrzymania samolotu i zaciągnięcia hamulca.
- Pasażerowie wychodzą, ale równolegle dzieje się dużo więcej. * Podłączane jest zasilanie z ziemi, żeby wyłączyć APU i oszczędzić paliwo,
- rusza sprzątanie,
- rozładunek bagażu
- przygotowanie kolejnego lotu.
Co w tym czasie robią piloci
Piloci kończą poprzedni rejs i od razu przechodzą do logistyki następnego. Jedna z pierwszych decyzji podejmowanych przez pilotów przed następnym lotem? Paliwo. Liczy się wszystko:
- trasa,
- pogoda,
- zapas paliwa,
- lotnisko zapasowe,
- możliwe opóźnienia.
Samolot musi mieć dokładnie tyle paliwa, ile jest potrzebne. Za mało paliwa to bezpieczeństwo, za dużo paliwa to za duża waga samolotu, a co za tym idzie, większe spalanie.
Następnie jeden z pilotów wychodzi na zewnątrz. Robi tzw. walk-around, czyli obchodzi samolot i sprawdza, czy wszystko jest w porządku, a przy okazji nadzoruje tankowanie.
Drugi w tym czasie siedzi w kokpicie i już przygotowuje kolejny lot. Wprowadza trasę, sprawdza pogodę (ATIS), ustawia systemy.
Bliżej odlotu, piloci sprawdzają rzeczywistą ilość paliwa i porównują ją z planem. Niezależnie robią obliczenia i wzajemnie się sprawdzają. Dostają zgodę na lot, sprawdzają trasę, procedurę odlotu. Boarding się kończy, drzwi się zamykają.
Jak dalej wygląda procedura przygotowania do lotu
Boarding często odbywa się w trakcie tankowania samolotu. Na to oczywiście są procedury, np. odpięte pasy pasażerów, wszystko jest kontrolowane.
Na kilka minut przed odlotem pojawia się load sheet. To dokument z dokładną masą samolotu. Wszystko musi się zgadzać co do kilograma. Na tej podstawie ustawiane są parametry startu: ciąg, klapy, prędkości.
Dane są wpisywane przez obu pilotów, każdy wykonuje to zadanie niezależnie od drugiego, aby można było porównywać ewentualne błędy.
W tym momencie często samolot przełącza się z zasilania naziemnego na APU, które zapewnia prąd i klimatyzację. Zostaje dosłownie chwila do odlotu.
Kapitan kontaktuje się z obsługą naziemną, sprawdzane jest, czy wszystko na zewnątrz jest odłączone, drzwi zamknięte, sprzęt usunięty.
Kapitan otrzymuje zgodę na wypchnięcie. Samolot zaczyna się cofać. Silniki ruszają. W tym momencie kończy się turnaround.
Bardzo precyzyjny i wymagający proces
To jest bardzo precyzyjny i wymagający proces, w którym kilkanaście rzeczy dzieje się jednocześnie, a nie po kolei. I nic nie jest pomijane.
Każdy etap ma checklistę.
Każdy element jest sprawdzany.
Każda liczba potwierdzana.
finalnie "te 25 minut” sprawia, że możemy polecieć za 100-200 zł.
Źródła
Tekst: W Drodze Bez Kół
Flightradar24: „Turnarounds - the low cost pilot’s perspective” (10.04.2026)











































































































































































